Czy 2 miesiące zaległości w sp. z o.o. oznaczają niewypłacalność i konieczność restrukturyzacji?
RestruktAgnieszka
|
2026-03-11 16:43
Prowadzę spółkę z o.o. z branży stolarki aluminiowej (produkcja i montaż), działającą od 2019 r. Od stycznia mamy problem z płynnością po utracie dwóch dużych kontraktów i opóźnieniach w płatnościach od inwestorów. Zaległości wobec dostawców i leasingodawcy to ok. 780 tys. zł, do tego ZUS i US razem ok. 220 tys. zł, a część faktur jest już po terminie ponad 60 dni. Komornik jeszcze nie wszedł, ale dwóch wierzycieli wysłało przedsądowe wezwania i grozi wypowiedzeniem umów. Mamy nadal portfel zleceń na najbliższe 4–5 miesięcy i park maszynowy w leasingu, ale obecnie nie spinamy rat i płatności bieżących. Chciałabym zrozumieć, jak w praktyce ocenia się moment „niewypłacalności” w spółce z o.o. i czy przy takiej strukturze długów rozważa się raczej postępowanie o zatwierdzenie układu czy postępowanie sanacyjne. Na jakim etapie i przy jakich dokumentach warto rozpocząć rozmowę z doradcą restrukturyzacyjnym, żeby nie przegapić terminów i nie narazić zarządu na odpowiedzialność?
Dyskusja (3)
BartekLodz
2026-03-11 17:40
Dwa miesiące zaległości same w sobie nie przesądzają niewypłacalności, ale przy takich kwotach i fakturach po 60+ dniach wygląda to już jak realny problem z regulowaniem wymagalnych zobowiązań, a to jest właśnie to, na co patrzy się przy ocenie „niewypłacalności”. Z drugiej strony w branży budowlano-montażowej zatory płatnicze potrafią wyglądać dramatycznie na papierze, a potem sytuacja się odkręca po spływie kilku dużych przelewów, więc dużo zależy od tego, czy macie wiarygodny plan wpływów na najbliższe tygodnie i czy wierzyciele jeszcze „trzymają” temat bez egzekucji. Jeśli leasing i ZUS/US zaczną iść w twardsze działania, to spirala potrafi przyspieszyć bardzo szybko nawet bez komornika na dziś. Macie podpisane harmonogramy spłat albo choć wstępne ustalenia z leasingiem i dostawcami, czy na razie cisza i kolejne monity?
RenataWarszawa
2026-03-12 22:01
Odpowiedź
Odpowiedź do: BartekLodz
Też mam podobne odczucie jak Ty: sama liczba „2 miesiące” niczego nie przesądza, ale przy 780 tys. dla dostawców/leasingu i kolejnych 220 tys. w ZUS/US oraz fakturach po 60+ dniach to już wygląda jak problem z bieżącym domykaniem wymagalnych płatności. Jednocześnie pytanie brzmi, czy to bardziej „przejściowy dołek” po utracie kontraktów, czy zaczyna się robić stały niedobór gotówki, bo to potrafi szybko eskalować. Masz już ustalone jakieś realne harmonogramy spłat z dostawcami/leasingiem i czy ZUS/US są na układach/ratach?
Adam84
2026-03-11 18:51
Same dwa miesiące zaległości nie muszą od razu oznaczać „niewypłacalności” w sensie, że firma się kończy, ale przy takich kwotach i fakturach po 60 dniach to już wygląda jak poważny sygnał, że płynność się urwała, a nie tylko chwilowa czkawka. U mnie w podobnej sytuacji (też po utracie kontraktów i zatorach) kluczowe było to, czy da się realnie dogadać z największymi wierzycielami i czy widać konkretne wpływy w kolejnych tygodniach, bo inaczej narasta efekt kuli śnieżnej. ZUS/US potrafią szybciej docisnąć niż dostawcy, a leasing też bywa bezlitosny, więc te trzy pozycje często ustawiają tempo wydarzeń. Macie już podpisane nowe zlecenia z terminami płatności, które realnie domkną lukę w najbliższych 4–6 tygodniach?