Forum Doradztwo Restrukturyzacyjne

Restrukturyzacja spółki z o.o. z zaległościami ZUS i leasingiem – czy sanacja ma sens?

RenataWarszawa | 2026-03-11 18:19
Prowadzę spółkę z o.o. z Warszawy w branży usług dla e-commerce (obsługa magazynowa i pakowanie) i od kilku miesięcy mamy narastające problemy z płynnością po utracie dużego kontrahenta. Łączne zobowiązania to ok. 420 tys. zł, w tym zaległości wobec ZUS ok. 90 tys. zł, VAT ok. 60 tys. zł, leasing na auta i wózki ok. 110 tys. zł oraz reszta wobec dostawców i podwykonawców. Zatrudniamy 18 osób i na bieżąco płacimy wynagrodzenia, ale zdarza się, że faktury handlowe są opóźnione po 30–60 dni. Mamy już nowe zlecenia, ale wpływy są nierówne i boję się, że bez uporządkowania długów sytuacja znów się rozsypie. Nie składaliśmy jeszcze wniosku o upadłość, natomiast dostajemy monity od kilku wierzycieli i leasingodawca sygnalizuje możliwość wypowiedzenia umowy. Czy przy takich zobowiązaniach i tym etapie lepiej wchodzić w sanację, czy wystarczy postępowanie układowe/przyspieszone układowe, i jak w praktyce wygląda ochrona przed egzekucją oraz ryzyko utraty leasingu? Jakie warunki trzeba spełnić, żeby w ogóle otworzyć takie postępowanie i czy da się w nim normalnie prowadzić działalność, żeby realizować nowe zlecenia?

Dyskusja (2)

MalgorzataWarszawaDoradca 2026-03-11 19:26
Przy takich kwotach i 18 pracownikach sanacja czasem ma sens, jeśli biznes dalej generuje marżę i da się utrzymać operacje, bo daje oddech od egzekucji i porządkuje układ z ZUS/US oraz leasingami, ale jeśli od miesięcy jedziecie na minusie i nie ma realnych nowych zleceń, to sama procedura nie „naprawi” płynności. Macie już zajęcia/wezwania do zapłaty z ZUS lub urzędu i czy leasingodawca wypowiedział albo grozi wypowiedzeniem umów?
WojtekRestrukt 2026-03-12 08:11
Przy takich kwotach i 18 pracownikach sanacja czasem bywa sensowna, bo daje oddech przed egzekucjami i pozwala poukładać układ z ZUS/US oraz dostawcami, ale to się zwykle spina tylko wtedy, gdy da się szybko pokazać realny powrót przychodów (nowe kontrakty, stabilne zlecenia) i sensowną marżę na usługach. Leasing bywa tu newralgiczny, bo przy opóźnieniach finansujący potrafi reagować szybko, więc kluczowe jest, czy da się utrzymać auta i wózki potrzebne do realizacji zleceń. Z drugiej strony, jeśli problem to nie tylko chwilowa luka po utracie jednego klienta, tylko strukturalnie zbyt niska rentowność, to sama ochrona sądowa niewiele zmieni. Macie już podpisane lub w negocjacjach jakieś nowe umowy, które realnie zastąpią utraconego kontrahenta w najbliższych 1–2 miesiącach?